Jedno gniazdo, całe biurko
Ułożony płasko lub postawiony na podstawie, ChargeView 240W firmy Satechi – amerykańskiej marki – zajmuje niewiele miejsca: 11 cm długości i 680 g wagi. Rano laptop podłącza się do portu C1 lub C2, telefon do sąsiedniego, zegarek i słuchawki nieco dalej. Ekran LCD pokazuje moc przypadającą na każdy port, co pozwala sprawdzić, czy urządzenie faktycznie się ładuje, czy tylko utrzymuje stan naładowania. Wieczorem wszystko odłącza się jednym gestem, bez rozmontowywania piramidy zasilaczy.
Jak działa podział mocy
Sześć portów nie oferuje po 240 W każdy – moc jest dzielona między podłączone urządzenia. Dwa pierwsze porty osiągają maksymalnie 140 W, kolejne dwa do 100 W, a ostatnie dwa do 30 W. Gdy podłącza się dodatkowe urządzenie, system ponownie rozdziela moc, co może spowodować krótkie przerwy w ładowaniu. To ważny punkt do rozważenia przed zakupem: na stałym biurku różnica jest prawie niezauważalna, natomiast w podróży, gdy ładowane jest tylko jedno urządzenie, prostszy zasilacz wystarczy. Konstrukcja bez wentylatora i z technologią GaN zapewniają cichą pracę, co ma znaczenie zwłaszcza przy mikrofonie lub wspólnym stole pracy.
Dla kogo jest przeznaczony
Sprawdza się na biurku, gdzie znajdują się laptop, tablet, telefon oraz kilka akcesoriów, a użytkownik chce mieć podgląd stanu ładowania. Nadaje się także dla osób, które często gością i podłączają urządzenia odwiedzających. Z kolei do torby podręcznej jego waga i rozmiary stanowią zbyt duże obciążenie – w takim przypadku lepszym rozwiązaniem będzie zasilacz z dwoma portami. Jako prezent sprawdzi się dla kogoś, kto właśnie urządził stałe stanowisko pracy i narzeka na brak gniazdek, z okazji nowej aranżacji biura lub powrotu do pracy stacjonarnej.

BY SIĘGNĄĆ DO ŹRÓDŁA
Tekst przygotowany na podstawie informacji producenta, bez testu w praktyce: opisane sytuacje to możliwe zastosowania, a nie osobiste doświadczenie. Warianty i parametry sprawdź przy wybranym modelu.


